niedziela, 6 stycznia 2019

thermo vesta



Uff! Ogrzewanie działa! Pan F. zgodnie z obietnicą przyjeżdżał i powoli dłubał, dłubał aż wydłubał. Instalacja wygląda fachowo (subiektywna ocena), więc nie przewiduję problemów. Trochę przerażał mnie styl pracy Pana F. czyli wszechobecny bałagan- podłogi były wręcz usłane rurkami, kolankami, sprzętem wszelakim, a Pan F. potrafił 10 razy dziennie pytać swojego pomocnika, gdzie ołówek. Kończąc pracę oczywiście ten bajzel zostawiał na naszej głowie (ależ z rozrzewnieniem wspominam ekipę od tynków, którzy zostawili większy porządek niż zastali). Na szczęście wydaje mi się, że to jedyny minus, bo Pan F. pracował w skupieniu, powoli i dokładnie. Z chaosu wyłoniła się instalacja.
Z ciekawością odpaliłam piecyk - po jakimś czasie kaloryfery cieplutkie a woda w zbiorniku obłędnie gorąca.
Napiszę kilka słów o piecu, może komuś się przyda, bo sama szukając pieca do małego domu, trudno było znaleźć jakieś bardziej szczegółowe informacje poza kilowatami.
Chatka ma tylko 45 m2, więc ze względu na ograniczoną ilość miejsca i konieczność ogrzania przyszłej łazienki wybór padł na serbski piec wolnostojący Thermo Vesta z płaszczem wodnym. Pan F. podłączył do niego łącznie 5 niewielkich kaloryferów (1 przy drzwiach wejściowych, 1 w łazience, 2 malutkie w salonie i 1 w sypialni) i zbiornik na wodę 120 l.
Piecyk zwrócił moją uwagę swoją estetyką. Wykonany jest z odlewów żeliwnych i grubej emaliowanej blachy (boki). Jeden minus - otwiera się go prawą ręką, a drwa dorzuca lewą, co dla osoby praworęcznej jest kłopotliwe (drzwiczki trzeba trzymać, bo  ze względów na bezpieczeństwo samoistnie się przymykają). Rozpalanie jest banalnie proste w porównaniu do naszej dziurawej kozy. Przy rozpalaniu warto otworzyć popielnik. Górna płyta choć nie służy do gotowania to nagrzewa się prawie do 100 stopni, więc odgrzewanie idzie na niej całkiem dobrze. Trochę wyobraźni i kulinarnie też można ją wykorzystać. A skoro już o kulinariach - popielnik też jest spory, ziemniaczki już piekłam a w planie jest upieczenie pstrąga. Komora palenia jest niewielka w porównaniu z typowym kominkiem, więc nawet przy paleniu sezonowanym drewnem liściastym, szyba po kilku godzinach jest mocno okopcona i warto ją umyć przed kolejnym rozpaleniem.
Piecyk nie jest wielki, więc idealnie wpisze się jako część aneksu kuchennego.Ogólnie jest to fajna alternatywa dla tradycyjnego kominka. Polecam dla ludzi, którzy lubią dorzucać szczapki i patrzeć na ogień

czwartek, 6 grudnia 2018

może będzie ciepło

Jest! Jest hydraulik! Po miesiącach przeróżnych perypetii, znaleźliśmy pana, który zrobi dla nas centralne ogrzewanie  (taką mam nadzieję). Pan F. zgodził się przyjeżdżać do nas w soboty, co i jemu, i nam jest bardzo na rękę. Czy Pan F. jest dobrym fachowcem, tego na razie nie wiem. Poczekamy na efekty jego pracy. Przed nami druga sobota.
Choć  rzadko wynajmujemy fachowców, to już mamy skrajnie różne doświadczenia. A przedziwne zachowania hydraulików z ostatnich miesięcy (umawianie się, potem nieodbieranie telefonów) wprawiły mnie w kompletne zdumienie. Nie rozumiem jak można w ten sposób prowadzić działalność usługową...
Oby się udało, bo stara "koza" już jest tak przepalona, że może nie dociągnąć do świąt.

poniedziałek, 3 września 2018

pizza oven

Mamy już instalację elektryczną, ale  z C.O. będzie dużo trudniej, bo człowiek, który miał ją robić nie odbiera od nas telefonów... Drugi polecany fachowiec również. Jakaś plaga??? Nie rozumiem takiego sposobu prowadzenia działalności usługowej (jakby nie można było w krótkim zdaniu powiedzieć, że nie podejmuje się realizacji). Reszta remontu czeka, więc w zawieszeniu. Szukamy fachowca od C.O...

W ramach relaksu Paweł wymyślił budowę pieca z gliny i słomy (polecam filmiki Sigi Koko, która pokazuje budowę takiego pieca krok po kroku).
Za tydzień pokażę efekt końcowy. Jeśli pogoda dopisze, pierwszy raz w nim rozpalimy.




czwartek, 9 sierpnia 2018

lato

Właśnie pakuję się do wyjazdu na tydzień na wioskę. Będzie okazja, żeby trochę popracować (fugowanie kamiennej ściany), odpocząć z książką w ręku, pobyć w otoczeniu przyrody. Mają się pojawić elektrycy - jupi! Będziemy mieć instalację elektryczną!!! Ciekawostka - w naszych chaszczach mieszka mniej więcej roczna sarna a coś wykopało norę (pewnie lis, choć wolałabym borsuka)










wtorek, 17 lipca 2018

kwiaty wokół domu

Obiecuję ograniczyć się z wstawianiem zdjęć zielska, ale jeszcze dziś nie mogę się powstrzymać.

Przedogródek




Rabata cienista przy werandzie