niedziela, 10 września 2017

wrześniowe grzybobranie

Into the forest I go to lose my mind and find my soul
Cały tydzień myślałam tylko o tym, żeby znaleźć się w lesie. I nie chodzi tylko o możliwość zbierania grzybów, ale zapach, mech pod stopami i wszytko to co w lesie jest tak cudowne













weranda

Dziś chciałabym pokazać mój mały raj, który ze swoimi niedoskonałościami jest doskonały - pełen spokoju i dobrej energii. A skoro o dobrej energii... Mieliśmy przyjemność gościć przesympatyczną parę, która wybrała się w  rowerową podróż z Krakowa do naszej wsi. Szukając miejsca na rozbicie namiotu trafili przypadkiem do nas. Magdo i Pawle - jeśli tu jakimś cudem zajrzycie, wiedzcie, że jesteście u nas zawsze mile widziani. Cieszę się, że mogliśmy Was poznać!!!
Tymczasem skończyliśmy wszystkie ważniejsze prace na werandzie: kostka przed drzwiami położona, drewniane wykończenie wokół okien zrobione. Na parapety wykorzystaliśmy krzywe deski dębowe







To niesamowite jak po tak suchym lecie wszystko ożyło - trawa zazieleniła się, kwiaty zaczęły kwitnąć jak szalone próbując nadrobić stracony czas.


 




poniedziałek, 31 lipca 2017

pieniek kawowy

Kiedy Paweł walczył z utwardzaniem podłoża pod kostkę, ja znalazłam sobie bardzo twórcze zajęcie.
Potrzebowaliśmy mały stoliczek na kawę, który będzie stał na werandzie. Kupno nie wchodziło w grę (cięcie kosztów - kupujemy tylko to co niezbędne), a stoły i ławy, które mieliśmy do dyspozycji były za duże, bądź kompletnie nie pasowały do miejsca. No i tak wykorzystując to co miałam pod ręką, powstał nasz pieniek kawowy - szlifowany, spontanicznie pomalowany. Mimo niedoskonałości uwielbiam go!






Siłą rozpędu odświeżyłam szafeczkę po babci Pawła. Miała paskudny zielony kolor, więc przemalowałam ją na moją ukochaną szarość. Będzie stała tuż przed drzwiami wejściowymi i służyła do ściągania i zakładania kaloszy. Posiada skrytkę w sam raz na szczotki i pasty do butów.



Przydomowe dziewanny i słoneczniki :)



poniedziałek, 17 lipca 2017

weranding

Prace powolutku posuwają się do przodu. Jeszcze dużo przed nami, ale można już zaśpiewać "mój jest tek kawałek podłogi". W naszym słowniku pojawił się nowy twór językowy - WERANDING. Nie będę ukrywać,  jest to mój ulubiony sposób relaksu bez względu na pogodę i porę dnia.

A wieczorem, po ciężkim dniu najlepsza kolacja na świecie - chowajcie się szefowie kuchni.



"mój jest ten kawałek podłogi"... a nogi Pawła :P



Niedziela należała do strażaków OSP.
Zawody sportowo-pożarnicze w Seceminie






poniedziałek, 10 lipca 2017

bajzel wszędzie

Na wsi- bajzel wszędzie.  Podłoga na werandzie będzie w większości drewniana, ale przed drzwiami zdecydowaliśmy się jednak na kostkę. Robota wre, ale wszystko robimy sami, więc to jeszcze potrwa. Kilka metrów kwadratowych wygląda tak:


Podstawa pod deski:


Bajzel ogródkowy. Na razie wygląda chaotycznie, ale kwiaty dopiero się rozkręcają. Swoją drogą mam słabość do trochę dzikich ogrodów





Skałki koło Dąbrowy Górniczej. Genialna flora!!!