czwartek, 16 listopada 2017

kolejna rocznica

    Kiedy jest mi źle i nie mam już na nic siły, patrzę na to zdjęcie zrobione dokładnie 16 listopada, ale kilka lat temu i czuję ogromną dumę ale i niedowierzanie, że tacy ludzie jak my - zawsze zachowawczy i rozsądni,  porwaliśmy się na takie wariactwo jak kupno rudery.
    Nadal jestem zadowolona z decyzji mimo ciągłych wyrzeczeń. Teraz np. odkładam każdy grosz na narzędzie wielofunkcyjne oscylacyjne, w przyszłym roku planujemy zakup pieca i wykonanie instalacji CO. Przydałaby się wygrana w totka, albo przynajmniej stale spływające zamówienia :)


poniedziałek, 6 listopada 2017

początki ogrodu

Znów robimy bałagan!  Elewacja chatki gotowa, więc mogę zacząć pracę nad moim wymarzonym ogrodem.  Do tej pory musiałam się zadowolić rabatkami z jednorocznych kwiatów, teraz mogę zaszaleć bez obawy, że coś trzeba będzie przekopywać albo co gorsza zadeptywać.
Początki są ciężkie jak cholera - zakwasy i odciski przy pozbywaniu się darni.  Przed domem nie będzie ani skrawka trawy (chyba, że ozdobne), od strony werandy posadziłam już żurawki, barwinek, hortensję i różanecznik. Większość nasadzeń będę robić wiosną, bo teraz z funduszami krucho.
Dziękuję Basiu za paczkę z sadzonkami - mam nadzieję, że w przyszłym roku pochwalę się jak pięknie rozną




niedziela, 10 września 2017

wrześniowe grzybobranie

Into the forest I go to lose my mind and find my soul
Cały tydzień myślałam tylko o tym, żeby znaleźć się w lesie. I nie chodzi tylko o możliwość zbierania grzybów, ale zapach, mech pod stopami i wszytko to co w lesie jest tak cudowne













weranda

Dziś chciałabym pokazać mój mały raj, który ze swoimi niedoskonałościami jest doskonały - pełen spokoju i dobrej energii. A skoro o dobrej energii... Mieliśmy przyjemność gościć przesympatyczną parę, która wybrała się w  rowerową podróż z Krakowa do naszej wsi. Szukając miejsca na rozbicie namiotu trafili przypadkiem do nas. Magdo i Pawle - jeśli tu jakimś cudem zajrzycie, wiedzcie, że jesteście u nas zawsze mile widziani. Cieszę się, że mogliśmy Was poznać!!!
Tymczasem skończyliśmy wszystkie ważniejsze prace na werandzie: kostka przed drzwiami położona, drewniane wykończenie wokół okien zrobione. Na parapety wykorzystaliśmy krzywe deski dębowe







To niesamowite jak po tak suchym lecie wszystko ożyło - trawa zazieleniła się, kwiaty zaczęły kwitnąć jak szalone próbując nadrobić stracony czas.


 




poniedziałek, 31 lipca 2017

pieniek kawowy

Kiedy Paweł walczył z utwardzaniem podłoża pod kostkę, ja znalazłam sobie bardzo twórcze zajęcie.
Potrzebowaliśmy mały stoliczek na kawę, który będzie stał na werandzie. Kupno nie wchodziło w grę (cięcie kosztów - kupujemy tylko to co niezbędne), a stoły i ławy, które mieliśmy do dyspozycji były za duże, bądź kompletnie nie pasowały do miejsca. No i tak wykorzystując to co miałam pod ręką, powstał nasz pieniek kawowy - szlifowany, spontanicznie pomalowany. Mimo niedoskonałości uwielbiam go!






Siłą rozpędu odświeżyłam szafeczkę po babci Pawła. Miała paskudny zielony kolor, więc przemalowałam ją na moją ukochaną szarość. Będzie stała tuż przed drzwiami wejściowymi i służyła do ściągania i zakładania kaloszy. Posiada skrytkę w sam raz na szczotki i pasty do butów.



Przydomowe dziewanny i słoneczniki :)



poniedziałek, 17 lipca 2017

weranding

Prace powolutku posuwają się do przodu. Jeszcze dużo przed nami, ale można już zaśpiewać "mój jest tek kawałek podłogi". W naszym słowniku pojawił się nowy twór językowy - WERANDING. Nie będę ukrywać,  jest to mój ulubiony sposób relaksu bez względu na pogodę i porę dnia.

A wieczorem, po ciężkim dniu najlepsza kolacja na świecie - chowajcie się szefowie kuchni.



"mój jest ten kawałek podłogi"... a nogi Pawła :P



Niedziela należała do strażaków OSP.
Zawody sportowo-pożarnicze w Seceminie