wtorek, 17 lipca 2018

kwiaty wokół domu

Obiecuję ograniczyć się z wstawianiem zdjęć zielska, ale jeszcze dziś nie mogę się powstrzymać.

Przedogródek




Rabata cienista przy werandzie




wtorek, 10 lipca 2018

pyszne lato

Lato na wsi jest cudowne - uwielbiam te wszystkie smakowitości prosto z ogrodu. Poza tym co urosło u nas (zdjęcie poniżej) i stanowi fajną bazę codziennych obiadów, do zagospodarowania miałam jeszcze nadmiar czerwonych porzeczek i jabłek od sąsiada. Z ponad 11 l porzeczek powstał obłędnie pyszny mus (z lodami śmietankowymi to dopiero rozpusta) a z jabłek dżem na szarlotkę. Półki w piwnicy zaczynają się zapełniać.
Kto jeszcze robi przetwory??? 



Pomidory rosną, ale jeszcze brak czerwonych


Przedogródek troszkę zarósł, ale ma swój urok :)



poniedziałek, 18 czerwca 2018

energetyczny początek lata

Jestem nieustannie zakochana w tym skrawku swojego miejsca na ziemi. W tym roku  ogród pięknie odpłaca się za nasze starania. Podskubujemy pierwsze owoce: wiśnie, świdośliwy, agrest i porzeczki.  Trudno uwierzyć jak wszystko rośnie w oczach - drzewa i kwiaty, po prostu raj dla oczu.

Burason i upały


Rosa na koperku czyli dlaczego warto wstawać o wschodzie słońca....


Każdy kto mnie zna wie, że oszalałam na punkcie kwiatów. Nie mam nic do ogrodów "od linijki", ale to nie mój styl. Moim marzeniem jest prawdziwie wiejski ogród z mnóstwem kolorów. Nie musi być uporządkowany, bo i ja nie jestem taka - ma być doskonale niedoskonały!
W sobotę zaczęłam robić ścieżkę. Szukając inspiracji trafiłam na różne, ładne rozwiązania, ale po namyśle uznałam, że najlepiej będzie wykorzystać to, co mam pod ręką czyli tłuczeń, żwir i podsypkę, która została po układaniu kostki. Efekt jest naprawdę fajny czego niestety zdjęcia nie pokazują.





W warzywniaku też się dzieje! Stosuję tylko ekologiczne opryski (drożdże, wywary czosnkowe, gnojówkę z pokrzyw)


Trudno uwierzyć, że były tu spore odstępy pomiędzy grządkami.


A tu ja przy słomianych wałach. Dynie i cukinie rosną pięknie!


poniedziałek, 7 maja 2018

Majówka minęła pracowicie. Znów w temacie remontu weszliśmy w fazę mało efektowną, brudną i męczącą. Wiemy już, że Paweł murarzem nie zostanie (nie dlatego, że źle mu to wychodzi, po prostu tego nienawidzi). Ja zaś czyściłam z farby resztę starych dech podłogowych (opalanie i szlifierka kątowa) - też nic przyjemnego. Oczywiście nie samą pracą człowiek żyje - fauna i flora jak zwykle zachwyca i zadziwia









niedziela, 8 kwietnia 2018

szklarnia tanim kosztem

        W lutym, kiedy zima była w odwrocie, Paweł rzucił pomysł budowy niewielkiej szklarni. Z entuzjazmem omówiliśmy co i jak. Warunek był jeden - ma być tanio (w tym roku w planie jest wykonanie wszelkich instalacji w domu, więc nie wydajemy pieniędzy bez potrzeby) i ma być w miarę estetyczna.
        Stanęło na tym, że zamówiliśmy w tartaku drewno na konstrukcję, z allegro folię szklarniową, a z pobliskiej wsi przywieźliśmy stare okna (za darmo). Jak na złość zima wróciła i z miłego skręcania konstrukcji na świeżym powietrzu wyszła walka o przetrwanie. No dobra, przesadzam... Ale momentami było ciężko - mróz, wiatr, śnieg...
       Szklarnia ma 4,30 x 2,70 m. Tę wielkość wymusiły wymiary okien.
Całość kosztowała niecałe 500 zł (drewno ok 350 zł, folia 45 zł + wkręty i kątowniki)
 Ramy okienne pomalowałam, żeby stały się mniej widoczne.


początki


ścianka



Przygotowanie  terenu  - skuwanie starego betonu


Koci pomocnik. Przecież bez kota się nie uda


Foliowanie dachu



Okna przykręcone, w środku rozsada zasiana. No i zima pierwszego dnia wiosny


Na szybach umieściłam naklejki, żeby żaden ptaszek nie ucierpiał uderzając w szybę


Po malowaniu


Rosada

  
 Już prawie gotowa.  Brakuje jeszcze kilku zastrzałów. Niedługo zamontujemy też małe rynienki, żeby pozyskiwać  deszczówkę


niedziela, 18 marca 2018

ptasi goście

Zima w drugiej połowie marca daje w kość ptakom (i nie tylko). Biedaki zamiast szukać miejsc lęgowych szukają pokarmu








wtorek, 2 stycznia 2018

zimowy pejzarze

Zaczynam naprawdę lubić zimę. Oczywiście nie tę w mieście, gdzie śnieg o ile spadnie przemienia się natychmiast w burą breję a powietrze jest gęste od smogu. Nie dziwię się sobie, że tak długo zimę traktowałam jak przykrą konieczność. 
Wypady poza miasto i na wieś diametralnie zmieniły moje nastawienie.
Zimowe światło jest niesamowicie piękne








Na zdjęciu poniżej można dostrzec parę żurawi (niestety nie zabrałam odpowiedniego obiektywu)