Oj, nie ma lekko. Żar wciąż leje się z nieba. Ogród zaczyna zamieniać się w pustynię. Trudno też wykrzesać z siebie choć odrobinę energii, żeby zrobić coś kreatywnego.
Podejrzewam, że to ostatnia szansa popatrzeć na wiejską rabatkę. Za tydzień pewnie zastaniemy same suszki...
Słoneczniki za to piękne - upał i susza zdają się im nie przeszkadzać
Zbiór cebuli...
Dynie, cukinie, kabaczki...
Dojrzewają pomidorki koktajlowe....
Paweł mimo skwaru odbudowywał za pomocą kamieni i zaprawy glinianej uszkodzone ściany
Susza i upał dają się we znaki nam wszystkim. Mam jednak nadzieję, że nic Wam nie pousycha zbyt wcześnie! Piękne zbiory, smakowite. To musi być niesamowite uczucie: zbierać plon tego, co się samemu wypracowało. Ukłony dla zdolnego Pawła!
OdpowiedzUsuń